Zwykłe – niezwykłe

Rdzawe liście spływają na ulice i toną w zmiętych deszczem kałużach. Już nie pada, przecinam je więc rowerem, na plecy zarzuciłam torbę z aparatem. Aura sprzyja, uwielbiam taką barwną jesień. Kolorystyczne zestawienia są jesienią nieziemskie.

Zżarty rdzą płot czekał na mnie gdzieś na skraju lasu. Niezwykły, prawda?

dsc_0265

Reklamy

Bez odwrotu – czyli o tym jak zostać adoptowanym przez Beksińskich na dwie godziny.

Nie zdarza mi się pisać pod wpływem filmów. Ten jednak jest na tyle inspirujący, że tekst poniżej napisał się w zasadzie sam. Oto moja pierwsza, bardzo luźna filmowa refleksja, jaką chciałam się z Wami podzielić.

 

img_20161006_155814Odrywając historię Beksińskich od filmu „Ostatnia Rodzina” (bo jakaś osoba nie znająca ich historii zapewne pójdzie do kina) dostajemy statyczny i stonowany obraz polskiej rodziny lat 70-90, której członkowie kochają się równie mocno, jak się nienawidzą. Kolejne sceny zamykają nas w jednym mieszkaniu z malarzem, jego synem, żoną, matką i teściową. Tu nie ma odwrotu. Usiadłeś w kinowej sali, musisz wytrwać. Trochę masochistycznie stwierdzisz po napisach końcowych, że wytrzymałeś, pomimo początkowych trudności z adaptacją w nowej rodzinie, której mimowolnie stałeś się członkiem. Boleśnie przedarłeś się w ich świat i całą konwencję filmu i podobał Ci się ten ból. Co więcej kolejno umierający członkowie Twojej nowej rodziny stają się coraz bliżsi. (Aż nasuwa się „I nie było już nikogo” Agathy Christie!)

I co można było przewidzieć po samym tytule… Czytaj dalej „Bez odwrotu – czyli o tym jak zostać adoptowanym przez Beksińskich na dwie godziny.”