Miasto ze snów

Bywają sny, kiedy snujesz się po pewnym mieście i czegoś szukasz. Być może jest pusta noc lub palący dzień – Ty chodzisz tam i szukasz czegoś lub Ciebie szukają lub być może nie znasz celu dłużącej się już wędrówki.

Przemierzasz coraz to nowe ulice. Logicznie rzecz biorąc w rzeczywistości nigdy tam  nie byłeś, znasz jednak to miejsce. Kojarzysz dokąd zmierzać dalej, stopy układają się same jak po sznurku. Tu za tym zakrętem będzie przystanek z taką wykrojoną z chodnika zatoczką, potem tylko mały skwer rozjarzony tysiącem lamp.

Widzisz? Wszystko jakimś cudem kojarzysz, wiesz. A kiedy się budzisz pozostaje w Tobie nikłe wspomnienie kartografii tej przestrzeni. Jest jakoś tęsknie wyryte w pamięci. Przywołujesz mapę. Musi się chyba składać ze wszystkich oglądanych już miast, bo jak inaczej to wyjaśnisz? To mapa miasta Twoich snów. Nic innego. Utkałeś ją sobie ze wspomnień własnych i cudzych. Odrzucasz senne obrazy. Wracasz na jawę.

I kiedy chodzisz po tym nowym, obcym mieście, po śliskim wapiennym bruku – myślisz, że prawda może być troszkę inna. To jest właśnie to! Układ elementów w przestrzeni nie odbiega od miasta w Twojej głowie. Geometria i kolorystyka się zgadzają. Uczucie w klatce piersiowej to samo, upalne powietrze lekko Cię zmęczyło, szukasz po prostu orzeźwiającej wody i cienia. Nasycone słońcem powietrze delikatnie roztrąca włosy… To tutaj miałeś się znaleźć, miejsce i czas są nieprzypadkowe. Wszystko jest na swoim miejscu, czujesz się bezpiecznie i błogo.

Jak to jest przechadzać się po mieście ze snów? Jak to najprościej zrobić? Należy przyjąć, że miejsce, które właśnie odwiedzasz jest najbardziej aktualną wersją tegoż. Aby to zrobić przypomnisz sobie ostatnie sny z miastami w tle. Następnie należy stawiać noga za nogą, brać do ręki aparat i uruchomić zmysły.

ps. Więcej zdjęć, być może nieco innych, wkrótce 😉

 

 

ps2. Przebudzenie wampira – czyli kolejne zdjęcia z Lizbony

Reklamy