Słoneczna

[„Złotawa, krucha i miła.

To ty, ty jesteś ta dziewczyna” 😉  – klik]

 

Niezwykle słoneczną pogodę należało wykorzystać. Z pomocą przyszła rozpromieniona Ilona, chętnie stając przed obiektywem.

 

 

 

Wkrótce ujęcia z podróży do krainy retro, jaką odbyłyśmy tego dnia 😉

 

 

Reklamy

the Rider (on the storm) | Jeździec (burzy)

Rider | Jeździec (music theme: klik)

 

Dziś sesja z Kubą (klik)    (zdjęcia pod postem, klikajcie 😉 )

Środek lata.

Słońce raz po raz przetykane półcieniem odbija się w czerwonym lakierze. Świat obleka spokój. Cała przyroda zastyga zmęczona pod palącym dotykiem upału przeczuwając zbliżającą się popołudniową burzę.

Nie ma nawet najmniejszego podmuchu wiatru, wszystko stoi jak łyżka w zbyt mocnej herbacie.

 

Kuba nasuwa na głowę biały kapelusz. Odpala silnik. Pęd powietrza koi i chłodzi. Na swojej czerwonej maszynie może zapomnieć o bezchmurnym niebie rozpalonym niemalże do białości.

Mija małe, równe domki z ukwieconymi ogródkami. Płoty stojące tu już od bardzo dawna na przemian z nowoczesnymi, wielkimi ogrodzeniami większych posesji. Dzielnica za dzielnicą, jeździec pędzi przed siebie. Czerwona maszyna mruczy cicho dołączając do całej gamy dźwięków rozpalonego miasta.

Teraz nic nie jest ważniejsze, gdy można po prostu jechać. Czuć w końcu cząsteczki powietrza na twarzy.

 

Jest już niedaleko, niedługo zaparkuje pod równym nowoczesnym ogrodzeniem, wejdzie frontowymi drzwiami. Na moment osiądzie na nim upał, by po chwili ustąpić na rzecz chłodu panującego we wnętrzu. Za grubymi otynkowanymi murami pociągniętymi białą farbą…

 

Oddech Lizbony

TIME

 

 

 

Ticking away the moments that make up a dull day
You fritter and waste the hours in an offhand way
Kicking around on a piece of ground in your home town
Waiting for someone or something to show you the way

Tired of lying in the sunshine
Staying home to watch the rain
And you are young and life is long
And there is time to kill today
And then one day you find
Ten years have got behind you
No one told you when to run
You missed the starting gun

And you run, and you run to catch up with the sun, but it’s sinking
Racing around to come up behind you again
The sun is the same in a relative way, but you’re older
Shorter of breath and one day closer to death

Every year is getting shorter
Never seem to find the time
Plans that either come to nought
Or half a page of scribbled lines
Hanging on in quiet desparation is the English way
The time is gone
The song is over
Thought I’d something more to say

Home, home again
I like to be here when I can
When I come home cold and tired
It’s good to warm my bones beside the fire
Far away across the field
The tolling of the iron bell
Calls the faithful to their knees
To hear the softly spoken magic spells

2016 kadrów czyli subiektywne podsumowanie.. i o tym dlaczego to co najlepsze jest najczęściej spontaniczne

Zadomowił się już u nas drugi dzień nowego 2017 roku, naturalną czynnością jest dla większości śmiertelników przeprowadzenie choćby w głowie małego rankingu czasu minionego. Ochłonęliśmy już bo zabawie Sylwestrowej, czas więc na małe podsumowanie.

Co też do tej pory, przez te 12 miesięcy, udało mi się w kwestii „pstrykania”? Przekonajcie się sami.

Czytaj dalej „2016 kadrów czyli subiektywne podsumowanie.. i o tym dlaczego to co najlepsze jest najczęściej spontaniczne”

Coffee and (no) cigarettes

Ostatni dzień listopada. Strugi deszczu i wiatr skutecznie przegnały nasz plan robienia zdjęć na krakowskich Plantach.. Jak więc mogły kreatywnie spędzić ten czas dwie rozmiłowane w fotografii niewiasty? Poszukały sobie ciepłego schronienia na ul. św. Tomasza, a że aparaty były pod ręką… 😉

Klikajcie w zdjęcia i zobaczcie co z tego wyszło – mini sesja Gaby B. Lekko retro, lekko tajemniczo, z uśmiechem… Cała ona.

Zwykłe – niezwykłe

Rdzawe liście spływają na ulice i toną w zmiętych deszczem kałużach. Już nie pada, przecinam je więc rowerem, na plecy zarzuciłam torbę z aparatem. Aura sprzyja, uwielbiam taką barwną jesień. Kolorystyczne zestawienia są jesienią nieziemskie.

Zżarty rdzą płot czekał na mnie gdzieś na skraju lasu. Niezwykły, prawda?

dsc_0265

Sandomierz

 

Sandomierz kojarzony jest teraz głównie ze znanym polskim cyklistą 😉 Ojcem Mateuszem. Postać zna prawie każdy, nawet ci, którzy telewizji nie oglądają (w tym ja). Przypominały mi o tym nawet magnesy z jego postacią oraz pozycje w menu (rozmaite przysmaki o. Mateusza 😮 ). Miasto położone na siedmiu wzgórzach (nasz mały Rzym) chlubi się swoją bogatą historią i słusznie. Posłuchać o niej można  m.in. zwiedzając podziemną trasę turystyczną – pani przewodnik na jaką trafiłam opowiedziała wszystko w bardzo żywy sposób. Historia Sandomierza na pewno na długo zostanie w pamięci wraz z widokami klimatycznych uliczek.

Zatrzęsienie turystów wchodzących w kadry skutecznie zawężyło wybór zdjęć 😉 Choć można pokazać zapewne o wiele więcej! Moja pierwsza wizyta w Sandomierzu to na pewno nie ostatnia. Jest miastem bardzo inspirującym.

 

Retro auta

 

 

VW Muzeum w Pępowie ma w swojej kolekcji ponad 50 zabytkowych samochodów, od Garbusów do Ogórków. Podziwiać tam można także miniatury – o zawrót głowy nietrudno, gdyż eksponatów jest ponad 1000.

Zdjęcia zostały wykonane już jakiś czas temu podczas podróży po Pomorzu i Kaszubach. Nie mogłam sobie odmówić wizyty w tym miejscu!

Inne moje fotografie w klimacie retro można obejrzeć np tu.