Kofeina i mróz (Oświęcim innymi oczami)

Łyżeczkę kawy, i cynamon zalewam wrzątkiem. Dodaję świeży korzeń imbiru, czasem goździki. Zapach jest obłędny i to wszystko ze względu na niego. Kofeiny na ogół nie potrzebuję, jest dodatkiem smakowo-zapachowym. I czasem społecznym. Nie czuję od niej uzależnienia, na ogół potrafię po niej nawet zasnąć. Bo na wysokich obrotach trzyma mnie myśl o spacerze z aparatem, szczególnie kiedy pogoda jest tak zachwycająca jak teraz.

Przymrożone rośliny powoli odtajają na słońcu, śnieg gdzieniegdzie jeszcze leży. Ostatnie ślady nocnego -11 prawie już zatarte.

 

 

 

Zdjęcia z jednego z takich spacerów. Mróz, śnieg i napotkany nowy (budowany jeszcze) park. To co widzicie, znajduje się tuż obok.

Jest to jedno z wielu przydrożnych miejsc w Oświęcimiu, które prezentuje się nienagannie i cieszy oczy przez okrągły rok. Naprawdę bardzo podoba mi się to zestawienie traw ozdobnych i róż (które wyjątkowo długo zachowują swoje kwiaty!). Zresztą miejsce to jest na pozór niepozorne i można na nie (i na wiele innych takich) trafić przypadkiem.

Oświęcim ma się czym chwalić.

Nie jest to tylko muzeum Auschwitz, ani nawet  stricte Stare Miasto… Moja ulubiona trasa spacerowa biegnie przez takie właśnie chodniki – okolone pięknymi roślinami, obok ciekawie zaprojektowanych rond, pięknie odnowionych kamienic Rynku i jego okolic… wymieniać można jeszcze długo.

Mam nadzieję wkrótce pokazać Wam więcej takich kadrów i zachęcić do samodzielnej eksploracji tego ponad 800-letniego królewskiego miasta.  🙂

Reklamy

2016 kadrów czyli subiektywne podsumowanie.. i o tym dlaczego to co najlepsze jest najczęściej spontaniczne

Zadomowił się już u nas drugi dzień nowego 2017 roku, naturalną czynnością jest dla większości śmiertelników przeprowadzenie choćby w głowie małego rankingu czasu minionego. Ochłonęliśmy już bo zabawie Sylwestrowej, czas więc na małe podsumowanie.

Co też do tej pory, przez te 12 miesięcy, udało mi się w kwestii „pstrykania”? Przekonajcie się sami.

Czytaj dalej „2016 kadrów czyli subiektywne podsumowanie.. i o tym dlaczego to co najlepsze jest najczęściej spontaniczne”

Biel

Biel jest lekka i zwiewna. Łączy się zgrabnie z niezmąconym błękitem nieba.

Zdjęcia z Caelli – wspomnienia białych i niegdyś białych cmentarnych perełek architektury i sztuki uchwyconych w Hiszpanii.

Poprzednie zdjęcia z Katalonii: Catalonia (i o tym jak miejsce zmienia nasz sposób patrzenia) oraz wakacyjna Caella i Barcelona.

 

Catalonia (i o tym jak miejsce zmienia nasz sposób patrzenia)

 

 

Pokazałam Wam już niezwykłą Barcelonę, która weszła nam pod skórę (Barcelona reflections) oraz pachnącą Caellę. Tutaj kolejne migawki w nieco innym klimacie – mniej wakacyjne, z Figueres i znowu z Caelli.

 

To ciekawe, jak nowe miejsce zmienia nasz sposób patrzenia. Zauważyliście? Czytaj dalej „Catalonia (i o tym jak miejsce zmienia nasz sposób patrzenia)”

Sandomierz

 

Sandomierz kojarzony jest teraz głównie ze znanym polskim cyklistą 😉 Ojcem Mateuszem. Postać zna prawie każdy, nawet ci, którzy telewizji nie oglądają (w tym ja). Przypominały mi o tym nawet magnesy z jego postacią oraz pozycje w menu (rozmaite przysmaki o. Mateusza 😮 ). Miasto położone na siedmiu wzgórzach (nasz mały Rzym) chlubi się swoją bogatą historią i słusznie. Posłuchać o niej można  m.in. zwiedzając podziemną trasę turystyczną – pani przewodnik na jaką trafiłam opowiedziała wszystko w bardzo żywy sposób. Historia Sandomierza na pewno na długo zostanie w pamięci wraz z widokami klimatycznych uliczek.

Zatrzęsienie turystów wchodzących w kadry skutecznie zawężyło wybór zdjęć 😉 Choć można pokazać zapewne o wiele więcej! Moja pierwsza wizyta w Sandomierzu to na pewno nie ostatnia. Jest miastem bardzo inspirującym.

 

Barcelona reflections

„To miasto ma czarodziejską moc (…) Zanim się człowiek obejrzy, wejdzie mu pod skórę i skradnie duszę.” (C. R. Zafon „Cień Wiatru”)

Barcelona rzeczywiście weszła pod skórę i skradła duszę. Kilka migawek, które widzicie jest zaledwie ułamkiem ze wszystkich zrobionych tam przeze mnie fotografii. Oczywiście nie mogło zabraknąć Camp Nou 😉

P.S. To co, mała podróż do Barcelony? 😉

 

 

 

Magiczny Montrésor

Bajkowa sceneria w dzień skąpana w słońcu, w nocy oświetlona ciepłym blaskiem latarni. Stare, kolorowe domy przy wąskiej uliczce prowadzącej do średniowiecznego zamku. Wszystko wypełnia bujna roślinność – zajmuje każdy możliwy do opanowania skrawek terenu, ale jest przy tym ugłaskana przez mieszkańców magicznego Montrésor. Zamieszkać tam na moment – niezapomniane przeżycie przyprawione popołudniami nad brzegiem rzeki i francuskim winem.