2016 kadrów czyli subiektywne podsumowanie.. i o tym dlaczego to co najlepsze jest najczęściej spontaniczne

Zadomowił się już u nas drugi dzień nowego 2017 roku, naturalną czynnością jest dla większości śmiertelników przeprowadzenie choćby w głowie małego rankingu czasu minionego. Ochłonęliśmy już bo zabawie Sylwestrowej, czas więc na małe podsumowanie.

Co też do tej pory, przez te 12 miesięcy, udało mi się w kwestii „pstrykania”? Przekonajcie się sami.

Czytaj dalej „2016 kadrów czyli subiektywne podsumowanie.. i o tym dlaczego to co najlepsze jest najczęściej spontaniczne”

Reklamy

Bez odwrotu – czyli o tym jak zostać adoptowanym przez Beksińskich na dwie godziny.

Nie zdarza mi się pisać pod wpływem filmów. Ten jednak jest na tyle inspirujący, że tekst poniżej napisał się w zasadzie sam. Oto moja pierwsza, bardzo luźna filmowa refleksja, jaką chciałam się z Wami podzielić.

 

img_20161006_155814Odrywając historię Beksińskich od filmu „Ostatnia Rodzina” (bo jakaś osoba nie znająca ich historii zapewne pójdzie do kina) dostajemy statyczny i stonowany obraz polskiej rodziny lat 70-90, której członkowie kochają się równie mocno, jak się nienawidzą. Kolejne sceny zamykają nas w jednym mieszkaniu z malarzem, jego synem, żoną, matką i teściową. Tu nie ma odwrotu. Usiadłeś w kinowej sali, musisz wytrwać. Trochę masochistycznie stwierdzisz po napisach końcowych, że wytrzymałeś, pomimo początkowych trudności z adaptacją w nowej rodzinie, której mimowolnie stałeś się członkiem. Boleśnie przedarłeś się w ich świat i całą konwencję filmu i podobał Ci się ten ból. Co więcej kolejno umierający członkowie Twojej nowej rodziny stają się coraz bliżsi. (Aż nasuwa się „I nie było już nikogo” Agathy Christie!)

I co można było przewidzieć po samym tytule… Czytaj dalej „Bez odwrotu – czyli o tym jak zostać adoptowanym przez Beksińskich na dwie godziny.”