Co o Twoim życiu mówi Bukowski?

Bukowski, autor, którego w kolejnym poście z kadrami z Portugalii zacytować nie sposób. I to co najmniej z kilku powodów 😉 M.in. jest to jeden z ulubionych autorów Gosi mieszkającej obecnie w Mieście ze Snów.

Przekonajcie się sami, co o życiu mówi Bukowski. Nie tak całkiem mrocznie, co nie? 😉

(poniżej polskie tłumaczenie, jeszcze niżej wyczekiwane zdjęcia)

 

The Laughing Heart by Charles Bukowski

your life is your life
don’t let it be clubbed into dank submission.
be on the watch.
there are ways out.
there is light somewhere.
it may not be much light but
it beats the darkness.
be on the watch.
the gods will offer you chances.
know them.
take them.
you can’t beat death but
you can beat death in life, sometimes.
and the more often you learn to do it,
the more light there will be.
your life is your life.
know it while you have it.
you are marvelous
the gods wait to delight
in you.


Serce roześmiane (The Laughing Heart)

twoje życie należy do ciebie
nie daj go sobie wtłoczyć w ramy nędznego poddania.
czuwaj.
zawsze jest wyjście.
gdzieś musi być światło.
niekoniecznie dużo ale wystarczy by rozproszyć mrok.
czuwaj.
bogowie dadzą ci możliwości.
poznaj je.
skorzystaj z nich.
nie, nie pokonasz od razu śmierci ale
możesz dać jej łupnia w życiu, czasami.
a im częściej dasz sobie z tym radę,
tym bardziej rozproszysz mroki.
twoje życie należy do ciebie.
pamiętaj o tym, póki jeszcze je masz.
jesteś cudem.
bogowie tylko czekają by zacząć się zachwycać
tobą.

 

Inne migawki z Portugalii możecie zobaczyć tutaj:

Oddech Lizbony

(don’t) wait!

(L)śnienie

Miasto ze snów – czyli jak rozpoznać swoje miasto snów w realu

Reklamy

Przebudzenie wampira

Pierwszy poranek w Lizbonie powitał mnie ostrym, palącym słońcem. Pod powiekami migotały resztki snów, bardzo intensywnych, jak to zwykle bywa w nowym miejscu. Wtedy moja blada skóra  kolejnego wieczoru miała boleśnie przekonać się o tym, że słońce Portugalii nie jest idealnym miejscem do życia dla wampirów.

Klimat snu da się poznać po kolorystyce lub odczuciach. Te tutaj (w Portugalii) miały zapach 300-letniego mieszkania, bazylii, nieznanego proszku do prania i czegoś jeszcze…

Oglądając mieszkanie snułam się próbując zachować resztki sennych wspomnień, jednak cała Lizbona jest miastem z moich snów… Jak to pogodzić? Nie walczyć, budzić się i śnić, kłaść się i śnić dalej. A po powrocie do Polski obejrzeć zdjęcia i nie uwierzyć własnych oczom 😉

 

 

 

Jakie są Twoje sny? Napisz mi proszę, chętnie się w nie zanurzę choć na milisekundę.

 

PS. Mały bonus: Muzyka dla „śpiochów” 😉 Czyli ta, która mi się dzisiaj śniła.

 

Basia

Z przedświątecznego Wiednia przenieśliśmy się już dawno w Nowy Rok, tymczasem zdjęć zostało jeszcze kilka 😉 (łagodnie ujmując).

Kilka wspomnień z naszej krótkiej wyprawy do serca Austrii. W roli głównej Basia M.

 

 

 

PS. Mam jednak wrażenie, że w Wiedniu było o wiele cieplej o 5-tej nad ranem, niż ostatnio w Krakowie… Może ekscytacja nowym miejscem tak rozgrzewa? Jak myślicie?

2016 kadrów czyli subiektywne podsumowanie.. i o tym dlaczego to co najlepsze jest najczęściej spontaniczne

Zadomowił się już u nas drugi dzień nowego 2017 roku, naturalną czynnością jest dla większości śmiertelników przeprowadzenie choćby w głowie małego rankingu czasu minionego. Ochłonęliśmy już bo zabawie Sylwestrowej, czas więc na małe podsumowanie.

Co też do tej pory, przez te 12 miesięcy, udało mi się w kwestii „pstrykania”? Przekonajcie się sami.

Czytaj dalej „2016 kadrów czyli subiektywne podsumowanie.. i o tym dlaczego to co najlepsze jest najczęściej spontaniczne”

Pokonajmy nowotwory krwi

Tak dzisiaj wyglądała akcja DKMS na Uniwersytecie Rolniczym, a konkretnie w Klubie Akademickim ARKA (jednym z miejsc, gdzie przeprowadzano rejestrację potencjalnych dawców szpiku). Rejestracja potrwa jeszcze jutro! 😉

Nie zabrakło ciekawych niespodzianek dla dawców. Były to m.in. wejściówki na jedną z krakowskich ścianek wspinaczkowych.

Poniżej mały reportaż.

Biel

Biel jest lekka i zwiewna. Łączy się zgrabnie z niezmąconym błękitem nieba.

Zdjęcia z Caelli – wspomnienia białych i niegdyś białych cmentarnych perełek architektury i sztuki uchwyconych w Hiszpanii.

Poprzednie zdjęcia z Katalonii: Catalonia (i o tym jak miejsce zmienia nasz sposób patrzenia) oraz wakacyjna Caella i Barcelona.

 

Catalonia (i o tym jak miejsce zmienia nasz sposób patrzenia)

 

 

Pokazałam Wam już niezwykłą Barcelonę, która weszła nam pod skórę (Barcelona reflections) oraz pachnącą Caellę. Tutaj kolejne migawki w nieco innym klimacie – mniej wakacyjne, z Figueres i znowu z Caelli.

 

To ciekawe, jak nowe miejsce zmienia nasz sposób patrzenia. Zauważyliście? Czytaj dalej „Catalonia (i o tym jak miejsce zmienia nasz sposób patrzenia)”

Caella

 

Malownicza Caella pachnie skałami smaganymi słoną bryzą morską i sangrią.

Obok Parc Dalmau i staromiejskiej zabudowy warto odbyć krótką wycieczkę do dwóch wież telegrafu optycznego Les Torretes, wybudowanych w latach 1849-1850. To nie wszystko, co Caella ma do zaoferowania – najlepiej przekonajcie się sami.

P.S. Już niedługo jeszcze trochę Hiszpańskich kadrów. W poprzednim poście: Barcelona reflections.

Sandomierz

 

Sandomierz kojarzony jest teraz głównie ze znanym polskim cyklistą 😉 Ojcem Mateuszem. Postać zna prawie każdy, nawet ci, którzy telewizji nie oglądają (w tym ja). Przypominały mi o tym nawet magnesy z jego postacią oraz pozycje w menu (rozmaite przysmaki o. Mateusza 😮 ). Miasto położone na siedmiu wzgórzach (nasz mały Rzym) chlubi się swoją bogatą historią i słusznie. Posłuchać o niej można  m.in. zwiedzając podziemną trasę turystyczną – pani przewodnik na jaką trafiłam opowiedziała wszystko w bardzo żywy sposób. Historia Sandomierza na pewno na długo zostanie w pamięci wraz z widokami klimatycznych uliczek.

Zatrzęsienie turystów wchodzących w kadry skutecznie zawężyło wybór zdjęć 😉 Choć można pokazać zapewne o wiele więcej! Moja pierwsza wizyta w Sandomierzu to na pewno nie ostatnia. Jest miastem bardzo inspirującym.